Oto co o niej niedawno pisałem do swojej gazety:
Czym jest „The ShootAR”? - To wirtualna strzelanka przeniesiona w
rzeczywistość - opowiada Dariusz Żołna, szef Future Reality Games, jeden z
pionierów tworzenia gier w Polsce, autor głośnego tytułu „Hans Kloss” z
początku lat 90. - Kiedyś chłopcy bawili się w żołnierzy, używając patyków.
Teraz siedzą w domu, grając na komputerach. Chcemy sprawić, by przy okazji
zabawy w wojnę znów zaczęli się ze sobą spotykać.
Na czym polega rewolucyjność „The ShootAR”? Program wykorzystuje
kamerę telefonu komórkowego i na ekranie wyświetla obraz, który widzimy przed
oczami. Nie walczymy z wirtualnymi przeciwnikami, lecz ze znajomymi, których
zaprosimy do gry. Przypomina to zabawę w paintball czy airsoft, tyle że zamiast
repliki broni używamy celownika umieszczonego na ekranie telefonu. Można bawić
się dosłownie wszędzie.
- Mamy wielu znajomych w sieci, na portalach społecznościowych,
ale rzadko się z nimi widujemy - dodaje Szymon Bryła z Future Reality Games. -
Dzięki „The ShootAR” mamy motywację, by wyjść z domu. Gra nie polega tylko na
strzelaniu, trzeba się skradać, wykorzystywać zasłony, biegać, czołgać. To forma
podchodów, która wymaga wysiłku i kondycji, tak jak uprawianie sportu.
System ma być bezpieczny. Program uwzględnia w grze tylko osoby
wcześniej zarejestrowane, które wyraziły zgodę na zabawę. To znaczy, że nie
można oddawać wirtualnych strzałów do postronnych ludzi, którzy przypadkiem
pojawią się w kadrze. - Dbamy o to, by programu nie wykorzystywać niezgodnie z
przeznaczeniem - tłumaczy Dariusz Żołna.
- To będzie produkt globalny - podkreślają twórcy. Gra powstaje
na najbardziej popularne systemy napędzające telefony komórkowe - Androida, iOS
i Windowsa Mobile. Przesyłanie danych między aparatami odbywa się przez
Internet.
W wersję testową „The ShootAR” bawi się już kilka
tysięcy osób w Polsce, tyle razy krakowska gra została ściągnięta na telefony. -
To dopiero początek, liczymy na podbój rynków na całym świecie, a zwłaszcza w
Stanach Zjednoczonych i Japonii - dodaje Szymon Bryła. - Szukamy też wsparcia
finansowego, które pomogłoby nam rozwinąć skrzydła promocyjne.
Future Reality Games intensywnie się rozwija. Istniejąca od roku
firma niedawno przeniosła się do supernowoczesnych wnętrz fortu w Węgrzcach,
który zostały zamienione na centrum biurowe. Trwa właśnie intensywna rekrutacja
pracowników. Dariusz Żołna ma już kilkanaście pomysłów na kolejne gry.
Litery „AR” w tytule gry są skrótem od „augmented reality”,
czyli „rozszerzonej rzeczywistości”. Wedle analityków będzie to rewolucja
podobna do wprowadzenia Internetu czy telefonów komórkowych.
- W ten sposób będzie sobie można upiększyć świat - tłumaczy
Dariusz Żołna. - Ktoś pewnie napisze program „wymazujący” nam reklamy, które
spotykamy na ulicy. Technologia może również służyć edukacji, pokazując na
przykład jak wyglądała historiq. Wyobraźmy sobie spacer w takich okularach po
renesansowym Krakowie. Rozszerzona rzeczywistość wesprze też osoby upośledzone
przy niepełnosprawne. Zastosowań są tysiące.
Przyszłość puka do naszych bram.
ShootAR na Fejsie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz