poniedziałek, 28 maja 2012

Gry są złe czy źle o grach?

Kiedyś trzeba zacząć. Długo się opierałem, ale uznałem, że to jest właśnie ten moment. Watchman blog startuje!

Wszystkiemu winny materiał TVP Kraków z Europejskiego Festiwalu Gier Digital Dragons w Krakowie. Ponieważ jestem jego Dyrektor Programowym, to nie będzie absolutnie obiektywna relacja. Także dlatego, że należę do środowiska graczy. Środowiska, które - jak widać - cieszy się wśród niektórych wyjątkowo złą sławą.

Zobaczcie sławny reportaż

Każdy dziennikarz ma prawo do osobistej wypowiedzi. Wiem to, bo sam jestem dziennikarzem od ponad dekady. Mamy prawo wyrażać opinie i mylić się. Ale powinniśmy przestrzegać jednego - PRÓBOWAĆ obiektywnie spojrzeć na opisywaną sprawę.

W materiale Wojtka Hyli tej próby nie widzę. Ani nie słyszę. Słyszę tylko o tym, jak złe są gry. Że powodują zaparcie i doprowadzają do rozbicia rodziny (a co z rodzinami, gdzie wszystkie pokolenia grają? - znam takie). Tego nie ma. Jest za to wrzucenie gier wideo to jednego mrocznego worka bez dna. Wszyscy są źli. Obrazy uchwycone przez operatora w tle pokazują tylko śmierć i przemoc. Wypowiadający się przed kamerą ludzie jąkają się i przypominają autystyków. W domyśle - to potencjalni zwyrodnialcy, którzy poprzez gry pielęgnują swoje dewiacje. Atmosfera zagrożenia narasta aż do finału, w którym reporter przestrzega - zanim kupicie grę zamiast książki, zastanówcie się...

Gdzie leży błąd? W potwornym i budzącym mój lęk uproszczeniu. We wpakowaniu Tetrisa, Postala i Wiedźmina do jednego worka ze stemplem - "doom". W elementarnym braku wiedzy o tym, jak złożony jest biznes i świat gier wideo. To tak, jakby oceniać kino na podstawie opinii o filmach Bolla, zapominając o dziełach Bergmana, Wajdy czy Tarantino.

Gdyby taki materiał wyemitowała Fakt.tv, nie powiedziałbym ani słowa. Zaśmiałbym się i przełączył kanał. Ale tu mamy do czynienia z telewizją z misją. Z medium, które powinno poszerzać horyzonty odbiorców, a nie je ograniczać.

A co z branżą gier? Po Europejskim Festiwalu Digital Dragons mogę powiedzieć śmiało, że ma się dobrze jak nigdy dotąd. I nie zmieni tego materiał w TVP Kraków. A nawet paradoksalnie zadziałał pozytywnie - zjednoczył ludzi z gamedevu jak nigdy wcześniej.

Rafał Stanowski

4 komentarze:

  1. Pytanie tylko, czy rzeczywiście nikt nie kontroluje tego, jak wygląda puszczany materiał. To, że ktoś kto na grach się ewidentnie nie zna taki materiał tworzy to jedno, ale, że materiał idzie w świat bez cienia refleksji to zupełnie inna sprawa.

    Gdybym poszedł jako dziennikarz na targi książki i w materiale wmawiał, że poprzez książki Hitler szerzył swoje idee, to tak tendencyjne stanowisko też zostałoby dopuszczone do wizji? Wątpię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wuju skąd przecie lepiej książkę niż grę zakupić, a poza tym drogi Rafale ta telewizja już dawno misję utraciła.
    Dobrze, że o filmach tak nie mówią, bo by TVP tylko obrazki nieruchome musiała pokazywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pardon, ale to jest pierdolenie. Tu nie chodzi o to, czy ktoś się zna, czy nie. Możliwości są dwie - albo autor materiału jest imbecylem, a wtedy ktoś, kto go zatrudniał, powinien się podać do dymisji, albo zaprzańcem, który dokonał celowej manipulacji. Pokażcie mi choć jeden podręcznik dziennikarstwa, który mówi, by robiąc materiał o X, mówić o Y. Ten materiał to wręcz kopia komunistycznego paszkwilu o bikiniarzach. Nie tylko autor winien zostać wyrzucony na ryj, ale i naczelny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ja juz popadam w paranoję, ale od kilku lat internet, gry odbierają widzów TV. Za kilka lat ten trend jeszcze bardziej się pogłębi patrząc jak rozwijają się technologie i w jakim kierunku to wszystko idzie... Może musimy się pogodzić że rynek gier, streamowania turniejów, całego esportu to śmiertelny wróg telewizji i jako wróg musi być zwalczany poprzez TV w sposób sprawdzony od lat... oczernianie, wypaczanie... Walka o widza/gracza już się rozpoczęła...

    OdpowiedzUsuń